Menu

Lew, który dużo ryczy, mało mleka daje!

uwaga: na tym blogu stosuje się ironię, wyciąganie zbyt daleko idących wniosków przypomina wyciąganie dżdżownic z mokrej ziemi

prosta historia

sztukmistrz
Wcale nie tak daleko, w maleńkiej wiosce na skraju lasu żył drwal, o imieniu Stach. Miejscowość, której próżno by szukać nawet na najdokładniejszych mapach, słynęła na cały kraj z kunsztu jej mieszkańców, krzepkich drwali tak biegłych w swoim fachu, że nikt na świecie nie mógł im dorównać. Dziadek Stacha był drwalem, ojciec Stacha był drwalem, nic więc dziwnego, że Stach nauczył się trzymać w ręku siekierę, zanim jeszcze wypowiedział pierwsze słowo. Wyrósł na mężczyznę wielkiego i silnego jak tur, który jedną ręką podnosił nawet największe kłody. Od wczesnej młodości Stach bez większego wysiłku wygrywał doroczne mistrzostwa drwali, na które zjeżdżali do wioski śmiałkowie z najdalszych zakątków Skandynawii.

Pewnego roku na zawody przyjechał drwal, którego imię powtarzano w miejscowej karczmie z coraz większym szacunkiem. Stach początkowo był trochę zaniepokojony, ale kiedy przyjrzał się przeciwnikowi, żylastej chudzinie, która nawet w kapeluszu ledwie sięgała mu do brody, poczuł się znacznie pewniej. Od świtu do zmierzchu rąbał z łoskotem drzewa, ani na moment się nie zatrzymując, zostawiając za sobą przesiekę, szeroką jak świeżo zaorane pole. Tymczasem jego rywal pracował spokojnie, od czasu do czasu posilając się i odpoczywając. Im bardziej słońce, wyglądające znad wierzchołków stuletnich sosen, przesuwało się ku zachodowi, tym bardziej Stach był pewien swej wygranej.

Kiedy jednak pod wieczór przyszło do podliczenia wyników, okazało się, że to przybysz wyraźnie wygrał zawody. Stach długo chodził wzdłuż sągów, kręcąc głową z niedowierzaniem i przeżuwając nieoczekiwaną porażkę. Wreszcie podszedł do uśmiechniętego zwycięzcy, otoczonego wianuszkiem najpiękniejszych miejscowych kobiet i zapytał natarczywie:
- Powiedz mi, jak to możliwe? Jesteś dwa razy mniejszy ode mnie! W dodatku wciąż robiłeś sobie przerwy, podczas gdy ja pracowałem bez ustanku!

- Ostrzyłem siekierę!

Komentarze (9)

Dodaj komentarz
  • good_news

    To teraz rozumiem Twoje odpoczynki od pisania;)
    Ostrzysz pióro:)

  • leniuch102

    notka miarowa jak krok drwala

  • mala_asia

    cos mi sie kolacze po glowie, ze ta historie juz kiedys ktos napisal, tylko o zolwiu i zajacu? a moze byl to wilk i zajac? chociaz moge sie mylic :)

  • Gość: [dorotka] *.it-net.pl

    bajka sprawia wrażenie życiowej, tylko nie do końca wiem który bohater ma być "tym dobrym"

  • sukkubus

    Dobry pomysł. Idę naostrzyć siekierę.

  • sztukmistrz

    Dorotka, jeśli bajka ma być życiowa, to bohaterowie nie mogą być czarno-biali, w rzeczywistości tak naprawdę dominują półcienie.

  • good_news

    Bys coś napisał...

  • Gość: [BartOak] *.bulldogdsl.com

    Znow male radosci. Ale mialem nadzieje,ze troche Cie czesciej muza za wlosy szarpala podczas mojej niebytnosci. A i Mistrzu kochany, czy pola zaorane sa "swiezo" czy swierzo? Az kurna sam nie jestem pewien przez ten przyLondek bezNadziei,a internet nie chce chwilowo wyjawic tajemnicy. w kazdym razie moc serdecznosci. jak powiesc? ;]

  • sztukmistrz

    pola są świeżo zaorane, szczególnie na wiosnę ;> mam nadzieję, że nie zapomnisz doszczętnie ojczystego języka: czasem mam wrażenie, że prędzej czy później sam zostanę tutaj na miejscu i bracia Kaczyńscy ;(

    A muza, jak każda kobieta, jest kapryśna i płochliwa - ostatnio jakby rzadziej do mnie zagląda, pewnie ma nowego, bardziej obiecującego faworyta.

© Lew, który dużo ryczy, mało mleka daje!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci