Menu

Lew, który dużo ryczy, mało mleka daje!

uwaga: na tym blogu stosuje się ironię, wyciąganie zbyt daleko idących wniosków przypomina wyciąganie dżdżownic z mokrej ziemi

ale wykręciłem numer

sztukmistrz
W niedzielę rano, kiedy jeszcze zupełnie nieprzytomny zabierałem się do porannej kawy, latarni morskiej w zamglonej czasoprzestrzeni, zadzwonił znienacka mój służbowy telefon. Naprawdę, trzeba być wyjątkową kanalią albo debilem, żeby dzwonić do kogoś w dzień świąteczny o świcie.

- Słucham? - warknąłem z nieukrywaną wrogością do słuchawki.

Po drugiej stronie głucha cisza.

- Tak, słucham! - narastała we mnie irytacja. Po chwili daremnego oczekiwania rozłączyłem się: jakieś bezmyślne bydle i techniczny analfabeta zapewne bezwiednie wybrał mój numer telefonu. Doprawdy, niektórzy ludzie powinni mieć zakaz posiadania jakichkolwiek urządzeń elektronicznych.

Mniej więcej w połowie kawy zaczęły mnie ogarniać czarne przeczucia. Numer, który pokazał się na wyświetlaczu, był dziwnie znajomy.

Ze zgrozą wpatrywałem się w rejestr odebranych połączeń, jednoznaczny jak pozytywny wynik badania na nosicielstwo. Oto wyjaśniło się, kto za tym wszystkim stoi. Kładąc kubek z kawą uruchomiłem przykryty książką aparat, który zadzwonił na moją służbową komórkę. A potem rozjuszony odebrałem telefon od samego siebie.

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Halibutt] *.acn.waw.pl

    No ale żeby raz do roku aktualizować, to już lekka przesada. Chyba że ten wpis to tylko żart primaaprilisowy.

  • Gość: [wojtek49] 82.74.81.*

    Właśnie. Co się z Tobą dzieje, do cholery !? Karierę robisz, czy jakie licho? W naszym wieku czas się już zabrać za poważne przedsięwzięcia. Mam na myśli pisanie - wyjaśniam na wypadek gdybyś zapadł na jakąś, przejściową mam nadzieję, formę niedowładu umysłowego, który, co prawda, wyjaśniałby Twoje milczenie.

  • sztukmistrz

    Wzruszające jest takie spotkanie po latach z ostatnimi wiernymi czytelnikami, którzy jakimś cudem nie oduczyli się, ani nie wymarli. Będę pisał częściej, obiecuję, teraz kończę pracę magisterską, a potem zacznę się realizować na polu literatury ;-)

  • Gość: [Asia] *.zone2.bethere.co.uk

    Praca magisterska...Wojtku,gratulujemy samozaparcia :-)

  • Gość: [limbourg@wp.pl] *.zax.pl

    Miałam dziś ciężki egzamin. Zdrzemnęłam się po południu, by nadrobić zarwaną noc. Zawsze miewam silnie wizualne sny. Ale ten był wyjątkowo wyraziście zwizualizowany: 3 obrazki w ciepłej, pogodnej, pastelowej kolorystyce (niczym tło na tymże bloku); 3 obrazki: 1) żółto-zielona, okrągła, cyrkowa arena, 2) na niej żółto-pomarańczowy lew 3) a potem na niej żółto-różowa damsko-męska para akrobatów... Każdy z obrazków niczym komiks miał swój czytelny podpis: SEKS, LEW, CYRK. Obudziłam się - nadal w tym śnie - i pomyślałam: "Tak, to znak, przeznaczenie, wyrocznia! Wpiszę te trzy słowa w Google i pierwszy link, jaki wyskoczy, odmieni moje życie." A potem... obudziłam się.
    I wstałam właśnie. I powiedziona sennym impulsem, wpisałam w Google te 3 słowa: SEKS, LEW, CYRK.
    I oto strona z linku, który wyskakuje jako pierwszy. Więc proszę, pomóż mi teraz, Drogi Autorze tego bloga, odpowiedzieć na pytanie, co nas łączy? Czy jesteś moim przyrodnim bratem; duszą pokrewną, jak z Podwójnego życia Weroniki; przyszłym mężem; przyjacielem sprzed lat? Muszę to wiedzieć. Muszę Cię poznać. Choćbyś mieszkał w Suwałkach, przejadę całą Polskę, by rozszyfrować tę zagadkę!

  • Gość: [marketa] *.acn.waw.pl

    "obiecuję pisać częściej"?? /niż raz w roku? :-) Poz. M.

© Lew, który dużo ryczy, mało mleka daje!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci